Pacjenci pozostają nieświadomymi uczestnikami ogromnego, niewypowiedzianego eksperymentu — przyjmują leki, które nigdy nie zostały odpowiednio przetestowane, ufają organowi regulacyjnemu, który zbyt często nie potrafi ich chronić.
Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła setki leków, mimo że nie ma dowodów na ich skuteczność, a w niektórych przypadkach, mimo że istnieją dowody na ich szkodliwość. Do takich wniosków doszli w wyniku dwuletniego, drobiazgowego śledztwa prowadzonego przez dziennikarki medyczne Jeanne Lenzer i Shannon Brownlee, którego wyniki opublikowano w czasopiśmie The Lever.
Autorzy przeanalizowali ponad 400 zatwierdzeń leków w latach 2013–2022 i odkryli, że agencja wielokrotnie ignorowała własne standardy naukowe. Jeden z ekspertów wyraził się wprost: próg dowodowy FDA „nie może być niższy, ponieważ jest już na poziomie gleby”.
System oparty na słabych dowodach
Wyniki okazały się druzgocące — 73% leków zatwierdzonych przez FDA w okresie objętym badaniem nie spełniło wszystkich czterech podstawowych kryteriów wykazania „istotnych dowodów” skuteczności.
Podstawowe cztery kryteria oceny leku to:
- Obecność grupy kontrolnej
- Powtórzenie w dwóch dobrze przeprowadzonych badaniach
- Zaślepienie uczestników i badaczy
- Wykorzystanie klinicznych punktów końcowych (np. złagodzenie objawów lub wydłużenie przeżycia)
Jednakże tylko 28% leków spełniło wszystkie cztery kryteria, a 40 leków nie spełniło żadnego. Nie są to niezrozumiałe szczegóły techniczne — to najprostsze zabezpieczenia mające chronić pacjentów przed nieskutecznymi lub niebezpiecznymi metodami leczenia.
Jednak pod presją polityków i przemysłu, FDA coraz częściej odchodzi od tych rozwiązań na rzecz szybkości i tzw. elastyczności regulacyjnej. Od początku lat 90. agencja w dużym stopniu opierała się na przyspieszonych procedurach wprowadzania leków na rynek.
Teoretycznie takie podejście równoważy pilność z naukową rzetelnością. W praktyce proces ten uległ zmianie. Firmy mogą teraz uzyskać zgodę na dopuszczenie leków do obrotu przed udowodnieniem ich skuteczności, z obietnicą przeprowadzenia późniejszych badań. Jak ujawniły Lenzer i Brownlee:
„Prawie połowa wymaganych badań uzupełniających nigdy nie zostaje ukończona, a te, które są, często nie wykazują skuteczności leków, nawet gdy pozostają one na rynku.”
Ponad połowa rozpatrywanych decyzji opierała się na wstępnych danych, a nie na twardych dowodach na to, że pacjenci żyją dłużej, czują się lepiej lub funkcjonują efektywniej. A nawet gdy przeprowadzane są dalsze badania, wiele z nich opiera się na tych samych wadliwych wskaźnikach zastępczych, zamiast na twardych wynikach klinicznych. Rezultatem jest system regulacyjny, w którym FDA nie pełni już roli strażnika, lecz biernego obserwatora.
Leki na raka: wysokie stawki, niskie standardy
Nigdzie ta porażka nie jest bardziej widoczna niż w onkologii. Tylko 3 z 123 leków onkologicznych zatwierdzonych w latach 2013–2022 spełniły wszystkie cztery podstawowe standardy naukowe FDA. Większość (81%) zatwierdzono na podstawie zastępczych punktów końcowych, takich jak zmniejszenie guza, bez żadnych dowodów na poprawę przeżycia lub jakości życia.
Case study: Copiktra
Przykładem jest Copiktra – lek zatwierdzony w 2018 roku do leczenia nowotworów krwi. FDA dała mu zielone światło na podstawie poprawy „przeżycia bez progresji”, czyli czasu, w którym guz pozostaje stabilny.
Jednak analiza danych po wprowadzeniu leku na rynek wykazała, że pacjenci przyjmujący Copiktrę umierali 11 miesięcy wcześniej niż osoby przyjmujące lek porównawczy. Minęło sześć lat, zanim FDA wydała ostrzeżenie, że Copiktra nie powinna być stosowana w leczeniu pierwszego ani drugiego rzutu niektórych typów białaczki i chłoniaka z powodu zwiększonego ryzyka śmiertelności.
Case study: Elmiron
Innym znamiennym przypadkiem jest Elmiron, zatwierdzony w 1996 r. do leczenia śródmiąższowego zapalenia pęcherza moczowego. FDA zatwierdziła lek na podstawie znikomych danych pod warunkiem przeprowadzenia badania uzupełniającego.
Badanie nie zostało ukończone przez 18 lat, a kiedy w końcu je sfinalizowano, wykazało, że Elmiron nie jest lepszy od placebo. W międzyczasie setki pacjentów doznało utraty wzroku lub ślepoty, a inni byli hospitalizowani z powodu zapalenia jelita colitis. Mimo to Elmiron nadal jest dostępny na rynku i przepisywany przez lekarzy.
„Zawieszone zatwierdzenia” i paraliż regulacyjny
FDA stosuje termin „zawieszone zatwierdzenia” dla leków, które pozostają na rynku pomimo nieudanych lub brakujących badań kontrolnych. Jednym z najbardziej znanych przypadków jest Avastin, zatwierdzony w 2008 r. do leczenia przerzutowego raka piersi na podstawie kryterium przeżycia bez progresji choroby.
Gdy pięć kolejnych badań klinicznych nie wykazało poprawy całkowitego przeżycia i wzbudziło obawy dotyczące bezpieczeństwa, FDA podjęła decyzję o cofnięciu zatwierdzenia. Reakcja przemysłu i organizacji pacjenckich była brutalna — pracownicy agencji otrzymywali groźby, a przed budynkiem stacjonowała policja. Konsekwencje te sparaliżowały decyzyjność FDA na kolejne lata.
Statystyki i koszty błędów regulacyjnych:
- 18 miliardów dolarów – tyle amerykańscy podatnicy zapłacili w latach 2018–2021 za leki zatwierdzone warunkowo, do których badań uzupełniających często nigdy nie przeprowadzono.
- 86% leków przeciwnowotworowych zatwierdzonych w latach 2008–2012 na podstawie wyników zastępczych nie wykazało dowodów na wydłużenie życia pacjentów.
- 128 000 Amerykanów umiera rocznie z powodu skutków ubocznych prawidłowo przepisanych leków (wyłączając przedawkowania opioidów).
- Analiza z 2024 r. wskazuje, że leki na receptę stanowią jedną z najczęstszych przyczyn zgonów.
Lekarze wprowadzeni w błąd przez etykiety leków
Mimo skali problemu większość pacjentów i lekarzy nie ma o nim pojęcia. W badaniu z 2016 r. opublikowanym w czasopiśmie JAMA, zadano praktykującym lekarzom pytanie o to, co naprawdę oznacza zatwierdzenie przez FDA. Tylko 6% odpowiedziało poprawnie.
Większość z nich błędnie zakładała, że zatwierdzenie oznacza potwierdzenie wyraźnych, klinicznie istotnych korzyści (takich jak dłuższe życie lub lepsze samopoczucie). FDA tymczasem nie wymaga takich dowodów do wydania zgody.
Aaron Kesselheim z Harvardu zauważył, że niewielu lekarzy wie, jak w rzeczywistości wygląda proces regulacyjny FDA. Lekarze często polegają na etykietach, marketingu i utartych założeniach.
Uzależnienie finansowe od przemysłu
Z wywiadów z ponad 100 ekspertami wynika, że głównym problemem jest rosnąca zależność FDA od pieniędzy z przemysłu farmaceutycznego. Śledztwo czasopisma BMJ z 2022 roku wykazało, że opłaty pobierane od koncernów finansują obecnie dwie trzecie budżetu FDA przeznaczonego na przegląd leków.
Reshma Ramachandran z Uniwersytetu Yale podsumowuje:
„Potrzebujemy agencji niezależnej od branży, którą reguluje, i wykorzystującej wysokiej jakości badania naukowe do oceny bezpieczeństwa i skuteczności nowych leków. Bez tego moglibyśmy równie dobrze wrócić do czasów cudownych leków i leków patentowych.”
Na razie pacjenci pozostają nieświadomymi uczestnikami eksperymentu, ufając organowi regulacyjnemu, który coraz rzadziej pełni rolę skutecznego strażnika.

